środa, 9 września 2015

Wredna myśli i pamięta

Byłam w trakcie pisania innego postu, ale ktoś natchnął mnie na inny temat. Tego pragnę zadedykować pewnej miłej istocie, której imię zaczyna się na "E", a także wszystkim, którzy też mają pewną słodką tajemnicę w swoich myślach i w swoim sercu. Jednak jest druga strona medalu: mam nadzieję, że nikogo ze znajomych nie urażę tym postem, bo nie to jest jego celem. A zatem ... dawno dawno temu, za paroma ulicami, za paroma kilometrami mieszkał książę......
Znałam już Ex, i przyszedł czas poznać jego towarzystwo: 3 najbliższych mu przyjaciół w linii męskiej ;). Pamiętam, że miał czarną koszulę i srebrny krawat -- bo to była impreza sylwestrowa -- był niedostępny, sprawiał wrażenie, a właściwie dał mi odczuć, że mnie nie lubi. Nie będę opisywać strojów pozostałych gości, bo to nie o nich chodzi, poza tym to nie blog o ciuchach.

No więc jak już wspomniałam, miał czarną koszulę i srebrny krawat, wysoki i szczupły. Nazywał Dżej (imię zmienione na potrzeby bloga). Spotkałam go jakiś czas później, właściwie zobaczyłam, i daję sobie rękę uciąć, że i on widział mnie, ale mnie olał i nie powiedział magicznego "Cześć". No nic, to już wtedy wiedziałam, że na pewno mnie nie znosi. 

Tak naprawdę nie pamiętam całej naszej znajomości. W pamięci pozostało mi wiele wspomnień, nie tylko tych magicznych, ale też i tych zwyczajnych. 

Poczekajcie muszę stuknąć radio bo znowu się zawiesiło. 

Ok działa,

Wracając do tematu. Był błyskotliwy, inteligentny, przystojny, i miał w sobie magię, a może i nawet magnez, bo mnie ciągnęło do niego. Nie pamiętam od kiedy .. zawsze był dla mnie uprzejmy i zawsze bardziej mnie rozumiał niż Ex, nie wspomnę o tym, że miałam z nim o czym rozmawiać. 

To przy nim, bawiłam się włosami, odchylałam głowę do tyłu kiedy się śmiałam, to przy nim zaczęłam mieć motyle w brzuchu. 

W pamięci zapadło mi wiele momentów. Między innymi nasz wypad w góry z paczką. Ognisko, piwo - wiadomo lata studenckie mają swoje prawa. Korzystaliśmy z nich, ale rzecz jasna z rozsądkiem. I wtedy to właśnie wtedy tak patrzył mi w oczy, głęboko, przenikliwie, powodując u mnie dreszcze do tego stopnia, że nie ogrzewało mnie ognisko, przy którym siedzieliśmy. Pomimo towarzystwa, rozmowa stała się dialogiem pomiędzy mną a nim. Drżałam, całą drżałam i z tym drżeniem, kotłem myśli, motylami w brzuchu poszłam do spać do namiotu z Ex. Udawałam, że zasnęłam. Leżałam, myślałam, wracałam pamięcią do tego co było dosłownie przed chwilą. Zasnęłam .... zauroczona. 

Jak to wszystko sobie przypominam, jak to opisuję, robi mi się ciepło na serduchu, a na twarzy pojawia się uśmiech.....

Innym momentem było spotkanie w barze. Późno... bo tak kończył pracę. To był mój ulubiony Pub. Siedzieliśmy tam w towarzystwie. Ex szybko się doprawił i zasnął z głową na stole. Zostałam ja, on, i dwie znajome. I znowu ten wzrok, który przenikał każdy zakątek mojego ciała, duszy, umysłu. Bawiłam się świecą, która paliła się na naszym stoliku. Trzymałam dłonie nad nią, igrając z tym małym ogniem. W pewnym momencie położył swoje dłonie na moich dłoniach. Zapytał:

--- Czujesz to ciepło? ---

 Pewnie, że czułam, ale ciepło od palącej świeci nie miało takiej siły przebicia jak ciepło jego dłoni, okalających moje dłonie. Chwilo trwaj wiecznie !!!!!!!! krzyczało moje ciało........ale pospieszenie, trochę nerwowo zgasiłam tą świecę i powiedziałam: Już nie. 
Ex jak spał tak spał, popatrzyliśmy na niego oboje, czy się nie obudził. Spał. Z pubu trzeba było wyjść, odprowadziliśmy znajome na pociąg, pomógł mi odprowadzić pijanego Ex, a na końcu odprowadził mnie do domu. Nic się wtedy nie wydarzyło. Może poza tym, że do zauroczenia dołączył pociąg. 

Pamiętam też naszego wyjazdowego Sylwestra. Składanie życzeń. Kiedy nasze usta spotkały się na jedną milionową sekundy. Nie wiem czy to było celowe, czy przypadkowe. Ale wiedziałam, że się w nim zakochuję. 

Nie zapomnę jednak najważniejszych momentów. Ex był w wojsku na tzw. unitarce, czyli miesiąc bez wychodzenia do przysięgi. Dżej przychodził wtedy do mnie. Przynosił mi płyty z filmami, z muzyką. Przychodził, rozmawialiśmy, słuchaliśmy tych płyt. Pamiętam, jak raz przyszedł po pracy, późno w nocy, z jedną płytą. Siedzieliśmy wtedy na klatce schodowej. Rozmawialiśmy o naszych miłościach. On był sam. Wyobrażaliśmy sobie jego dziewczynę. Rozmawialiśmy o naszych planach na przyszłość. Ja byłam przed ślubem już zaplanowanym. Siedziałam obok niego, nasze ręce i nogi się dotykały. Tak bardzo wtedy chciałam go pocałować. A co mi tam, przyznam się do tego otwarcie. Marzyłam, żeby mnie objął i pocałował. Nie zrobił tego. Mieliśmy po 22 lata. Ja wychodziłam za mąż za jego przyjaciela i wiedziałam, że wychodzę za mąż zakochana w nim, w innym mężczyźnie. 

Ja wzięłam ślub on poznał dziewczynę. Powiedziałam mu, że cieszę się, że znalazł kogoś, kto mu się podoba i zależy. Zapytał wtedy patrząc mi prosto w oczy: NAPRAWDĘ SIĘ CIESZYSZ ?. Tak cieszyłam się, układało im się, ale nie są ze sobą. 

Kiedy już byłam mężatką, on był w związku, spotkaliśmy się gronie przyjaciół na grillu u niego. Graliśmy wtedy w Flirt. Kto nie pamięta lub nie kojarzy, to tak gra karciana, w której wręcza się komuś kartę mówiąc numer. Pod tym numerem jest zdanie, który ktoś nam przekazuje. Dostawałam wtedy od niego co rusz kartę. Pamiętam, że otrzymałam, że jestem wyjątkowa, że mam piękne oczy, i że coś iskrzy. Oddawałam kartę z niezobowiązującymi hasłami. Nie chciałam tego ciągnąć. Później już nie odpowiadałam kartą na kartę. 

Nasze drogi później się rozeszły, znajomość musiała przejść próbę czasu, on wyjechał, ale przylatywał. Rozmawialiśmy jeszcze na komunikatorach, parę razy się spotkaliśmy. Coś zgasło z jego strony. Ja byłam nieszczęśliwa w małżeństwie, przytłoczona i niespełniona. 

Moje małżeństwo się rozpadło. To do niego zadzwoniłam powiedzieć co się stało. Przyjechał, rozmawiał ze mną, powiedział co zawsze myślał o tym, że wychodzę za Ex. Nie było już w tym iskry, nie było magii. A ja czułam, że przegrałam szansę. 

Dzisiaj zostały mi tylko wspomnienia. Bardzo ciepłe i pełne czułości. Są w mojej głowie i pamięci. Nie wiem co by było gdybym się odważyła powiedzieć co czuję, zrobiła pierwszy krok. Jest to moja słodka tajemnica. Może nawet dobrze, że zostało tajemnicą, bo po odkryciu mogłoby się okazać, że wcale nie jest fajnie. Ale tajemnica pozostała słodka. Nie wiem czy coś do mnie czuł, nie wiem i pewnie nigdy się nie dowiem, ale to ze mną zostanie do końca wspomnienie jego ciepłych dłoni, uczucie niesamowitej bliskości, przenikliwy wzrok. Przede wszystkim zostanie to, że jestem wyjątkowa....

Choć zbliżam się do 40, to wspomnienie tego młodzieńczego uczucia powoduje, że się uśmiecham. Czasami oglądam zdjęcia. Wspomnienia, jeszcze tak piękne, warto pielęgnować i ja tak robię. Pamiętajcie o takich osobach, które powodowały w Waszym umyśle i duszy burzę. To jest tylko Wasze ...

Pozdrawiam Cię. Już dorośle. Już dojrzale. Już bez iskry. 

Wredna i Wybredna

2 komentarze:

Unknown pisze...

Dżej.....miał to coś co wywoływało burzę.....

Unknown pisze...

Ahh piekna historia

Prześlij komentarz