niedziela, 6 kwietnia 2014

Clown zakochany clown i słodkie zauroczenie

To było najsłodsze wyznanie "miłości" jakie kiedykolwiek otrzymałam. No właśnie - nie usłyszałam. Ja je otrzymałam. Była bardzo wymowne i tak ogromne, że tłum ludzi je podziwiał. Nie wiem ile kobiet w mojej sytuacji otrzymało takie samo wyznanie, ale nie interesowało mnie to. Nie ukrywam, że podniosło to moje morale, a wszystko przez "zakochanego" clowna ....
Do miasta przyjechał cyrk, milionowy chyba w danym roku, ale przyjechał, i to nie ja miałam mieć z niego frajdę, a moja młodsza siostra, którą do tego cyrku wzięłam. Na skorzystanie z tego wydarzenia udało mi się namówić moja kochaną Panią G., która miała malutką córeczkę. Odstawione, wymalowane, spotkałyśmy się przed bramą stadionu, na którym owy cyrk rozłożył swój namiot. Tłum ludzi w kolejce po bilety był taki, że zaczęłam się bać, czy się dostaniemy na występy. Okazało się, że moje niepokoje były nieuzasadnione, gdyż cyrk mieścił tyle ile wlazło, a wlazło tyle, że zrobił się takich zaduch, że wszystkie panie, które stały przed lusterkiem kilka godzin, aby wyglądać stosownie na to wydarzenie kulturalnie - mogły zapomnieć o swoich arcydziełach. Makijaże spływały po twarzy. Ale co tam makijaże. Najważniejsze są dzieci i ich zadowolenie. Naszym dziewczynkom cyrk podobał się średnio, nie były zainteresowane tresowanymi papugami, ani panem, który zionął ogniem. Była też przerwa, w trakcie której stawiana była ogromna klatka dla lwa, co by ludzi nie pozjadał. Po  lwie zostało mało atrakcji i wydarzenie się skończyło. 

Ale co to, co to ? Do czego taka długa kolejka ? Czyżby rozdawali coś za darmo ? Dzieci płaczą zniecierpliwione, matki krzyczą, ze trzeba czekać. To musi być coś fascynującego. 

Tak.... to wata cukrowa - za jedyne 5 zł. Rzecz jasna, okazała się najtrafniejszą atrakcją dla mojej siostry i jej koleżanki. Więc co nam pozostało z Panią G ? Nic innego jak stanąć w tej kolejce i czekać na naszą watę. 

Pan co chwile dosypywał cukru, co jeszcze bardziej wydłużało czas oczekiwania. Musiał nawet otworzyć opakowanie z patyczkami do waty, a kolejka jakby się nie skracała. 

Ale co najważniejsze, Pan od waty, który w trakcie występów pełnił rolę clowna, upatrzył mnie w tej kolejce. Robił te waty, kręcił i co chwilę na mnie spoglądał. No nie powiem, facet był przystojny. Stojąc w kolejce, jak zwykle się rozmarzyłam. Widziałam siebie, jak clown - wacista bierze mnie za namiot cyrkowy i wyznaje miłość. Ja mu mówię, że muszę siostrę odprowadzić do domu. Spakuję się i ucieknę w nocy, jak mąż będzie spał. Spotkamy się pod jego wozem. I takim sposobem uciekałbym od męża. W trasie do następnego miasta, napisałabym list wyjaśniający co się ze mną stało. Oczami wyobraźni widziałam siebie podróżującą po całej Polsce, a  że nie mam wykształcenia cyrkowego, mogłaby sprzedawać bilety, albo sprzedawać watę. Nie nie, warty nie. Nie mogłabym przecież odebrać drugiego etatu mojego mężczyzny. Wiec mogłabym np. sprzedawać popcorn, albo chodzić z taką tacą na sznureczku, zawiązaną szyi i sprzedawać smakołyki w trakcie spektaklu. Po 5 minutach w swoich myślach widziałam już tragiczną miłość, że jednak takie życie to nie dla mnie, bo clown - wacista okazałby się brutalem. Pozostałoby mi tylko prosić o wybaczenie mojego męża i modlić się, abym mogła do niego wrócić. W trakcie moich rozważań, ciągle byłam obserwowana przez mojego przyszłego kochanka. Serce zaczęło bić mi mocniej, jak była tuż przed nim. Czułam napięcie (nie przedmiesiączkowe), nogi miałam jak z waty - w końcu to po nią stałam w kolejce. Przede mną stała Pani G, bo jej córeczka bardziej się niecierpliwiła od mojej siostry. Kupiła, zapłaciła i odeszła na bok, czekając na mnie. 

A tak na marginesie, to Pani G., przez cały cza trwania kolejki do waty, nakręcała tą sytuację, że clown-wacista, spogląda na mnie, że wpadłam mu w oko itp itd. 

Nadeszła moja kolej.

- Proszę dużą watę - powiedziałam. W końcu było nas dwie, to że siostra lubiła watę cukrową nie oznaczało, że ja  nie. Ja ja UBÓSTWIAM. 

Pan kręci, kręci, kręci i kręci. Dosypał cukru i dalej kręci. Uśmiecha się do mnie, patrzy spojrzeniem niczym James Dean. Ludzie za mną się denerwują, bo gość kręci i kręci. 

- 5 złotych - powiedział ile mam zapłacić. Biorąc tą monetę ode mnie, dotknął w magiczny sposób mojej dłoni. Była męska, gładka i trochę klejąca od waty. To była ręka prawdziwego mężczyzny, mężczyzny clowna - wacisty. Podając mi watę, zasłonił mi cały świat. A przecież to on miał być moim światem. 

Wata cukrowa, była taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaakaaaa duża. O taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaakkkkkaaaaaaaa duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuużaaaaaa. 

Pani G. pękała ze śmiechu. Miałam największą watę cukrową na stadionie. Ludzie dziwnie mi się przyglądali. Była tak wielka, że zasłaniała całą moją głowę, twarz i zawstydzenie, zażenowanie, które były większe od tej waty. Ale musiałam jakoś dojść do samochodu. Doszłam. I co ? I jasna dupa. Ja weszłam, a wata się nie mieściła.Podjadanie nic jej nie dawało. Wybrudziłam tapicerkę dachu (sufitu) samochodu męża Pani G. W oknie było widać watę. Mnie nie. Tylko watę. A ja widziałam te spojrzenia ludzi. 

To było najsłodsze podarowane wyznanie miłości. W sumie to pewnie wolałabym romantyczną ucieczkę od męża, ale cóż musiałam zadowolić się watą cukrową. Przez

Rok później skorzystałam z usług tego samego cyrku. Serce mi mocniej zabiło, jak zobaczyłam clowna na scenie. Mój clowna .... tak to był mój clown. Moja tajemnica przez mężem (ex).

A przez cały rok w oczekiwaniu na kolejny sezon cyrku, słuchałam w ukryciu przeboju:


Ex nigdy się nie dowiedział o mojej wacianej "zdradzie". A i sam clown, rok później miał mnie już daleko w .... A stałam w takiej samej kolejce po watę co rok wcześniej, a on ją kręcił i kręcił .... ale już nie dla mnie :((( 

P.S. Drogi clownie - wacisto, jeżeli kiedykolwiek przeczytasz tego posta chcę żebyś wiedział, że nie zapomniałam o Tobie ;) A jeśli miałeś jakieś problemy w pracy przez to, że zrobiłeś mi taką watę, powiedz tylko słowo, dopłacę różnicę. :))

A może Wy coś wiecie o tym clownie - waciście. Może, któraś z  Was, padła również ofiarą jego słodkich podarunków ? 

0 komentarze:

Prześlij komentarz