Myślę, że z tym bzykaniem okaże się, że niejeden ma dylemat. Prawda jest taka, ze każdy lubi sobie pobzykać i tak jak w haśle na rysunku "Nie ma życia bez bzykania". Człowiek jak czasami sobie pobzyka to po pierwsze, aż mu lżej, a po drugie więcej się chce i może. Lepiej ... jak sobie człowiek konkretnie bzyknie to świat wydaje się piękniejszy. Ale jak się kończy jeden związek i trzeba zacząć nowy, to niestety przychodzi nam się na nowo uczyć bzykać ....
W momencie, kiedy brakowało mi już łez po odejściu ex, kiedy zaczęłam racjonalnie myśleć i brać pod uwagę fakt, że przyjdzie mi się zmierzyć z nowym związkiem, z poznawaniem kogoś od nowa, od zera - to zaczęłam się bać. Szczególny problem stanowiło właśnie bzykanie. Po ośmiu latach, pokazać się z tej strony nowemu partnerowi - brrrrrr - na samą myśl miałam ciarki na ciele. Ale wiedziałam, że to nie będzie nieuniknione.
Wyruszyłam zatem do biblioteki. Czekał tam na mnie cały regał psychologicznych poradników jak poradzić sobie po rozwodzie, ale ponieważ nie byłam jeszcze po rozwodzie, odrzuciłam tę opcję. Patrzę dalej, szukam, przewracam, wyciągam. O jest: Jak wybaczyć. No w sumie przydałoby się wybaczyć. Pożyczam. Ale, że mogłam pożyczyć 5 książek, postanowiłam wyczerpać limit na maksa. Lecę dalej. Hmmm .... hmmm... coś o poszukiwaniu miłości - no idealna pozycja dla mnie. Coś tam jeszcze pożyczyłam o odbudowywaniu własnej wartości i jeszcze mój biały kruk: O czym powinien wiedzieć nowy partner ? No idealnie. Alleluja !!! Na pewno będzie coś o krępującym mnie bzykaniu.
Pobiegłam szybko do domu. Nigdy nie wiadomo, kiedy trafię na nowego partnera, więc wiedzę trzeba było zgłębić jak najszybciej. Włączyłam muzykę. Powiedziałam do siebie: No to wredna zaczynamy nowy etap życia, czas na zmiany :)
Wertuję książki, jedna po drugiej, strony lecą, lecą, lecą i się kończą. Cholera jasna, nigdzie nie ma nic o bzykaniu. Kiedy jest najlepszy moment, żeby zacząć bzykać ? Czym nie odstraszyć partnera podczas bzykania ? Co zrobić jak partnerowi nie spodoba się mój sposób bzykania ?
Takich pytań i wiele podobnych roiło się w mojej głowie. Ale nigdzie nie mogłam znaleźć odpowiedzi.
Wiem, wiem, na pewno wujek na literkę "G" będzie znał odpowiedź. Wpisałam hasło kluczowe
Masakra - po 7 miesiącach ? A co przez te 7 miesięcy ? Mam udawać, że nie chce mi się bzykać ? Chyba pęknę z trzymania potrzeby ...
Siedem długich miesięcy czekania.
Oszukiwanie siebie i partnera, że nie chce mi się ....
Możliwe problemy zdrowotne z przetrzymania naturalnej potrzeby fizjologicznej ...
Nie wierzę własnym oczom. Jakaś babina pisze, że przez 7 lat małżeństwa nie bzykała ....
Zaczęłam się bać .....
A co jak mi się wypsnie .... Jeden malutki bzyczek ?
Niestety ! Spójrzmy prawdzie w oczy. Pierdzenie, puszczanie bąków czy też bzyczenie tudzież bzykanie nie należy do najprostszych rzeczy przy rozpoczynaniu związku :)))

2 komentarze:
chyba niepotzrebnie się przejmujesz akurat tym bzykaniem, jak się kogos pozna, pragnie to bzykanie idzie szybko, mocno często i tylko to się liczy - nie ma czasu na rozwazania jak i kiedy - chemia działa -warunek zakochać się zauroczyć przynajmniej ot!
pozdrawiam
No nie jestem taka pewna czy do bzykania jest takie konieczne zakochanie czy zauroczenie ;)
Prześlij komentarz