Pewnego wieczoru już po odejściu ex, siedziałam sobie w pokoju przed telewizorem (tym 50 calowym) i coś tam sobie oglądałam. Byłam już wykąpana i gotowa do spania. Nagle usłyszałam w swoim telefonie dzwonek, hmmmmmmm a któż to do mnie dzwoni o tej porze - pomyślałam. Ręce mi zadrżały, serce biło tak mocno, że sąsiadka z III piętra zaczęła stukać w sufit, żebym się uspokoiła. Wzięłam kilka głębokich oddechów. Odebrałam. To był ex.
- Hej słonko - powiedział. Coooooooooooooooooooo ???? Słonkooooooooooo ? Że co ? Nie, nie, nie, coś mi tu śmierdzi i to nie jestem ja, bo się kąpałam. Coś to słonko podśmierduje. Przecież nigdy tak do mnie mówił. Pomyślałam co to może oznaczać, ale ugryzłam się w język.
- No słucham, co się stało - na pewno coś chce
- Masz jakieś pieniądze ? - zapytał. Aha no tak, jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Pewnie nie ma czynsz, albo na paliwo, albo na telefon, albo po prostu potrzebuje kasy na coś tam.
- No jakieś mam. Zależy na co i zależy ile -w głowie zastanawiałam się czy on nie pamięta stanu naszego konta, czy tylko udaje głupiego.
W tym momencie usłyszałam szarmanckim tonem, głosem niczym Elvis Presley
- To weź tyle ile masz. Zabieram Cię na randkę, tam gdzie nigdy nie byłaś, a gdzie zawsze chciałaś pójść
Coś tam jeszcze mówił, ale nic nie usłyszałam, bo sąsiadka znowu biła w sufit, żebym się uciszyła - wszystko przez to kołatające serce. Cholera, nie zapytałam jak się mam ubrać. To na pewno kolacja w jakiejś dobrej restauracji. A może zrobi mi wypad niespodziankę. Przecież w tylu miejscach nie byłam a chciałam być. Choćby Paryż, Londyn, Walia, Szkocja, pozostał New York. Wredna opanuj się, przecież wizy są potrzebne. Myśl, myśl - zadzwoniłam do niego. Ten mówi, że już podjeżdża pod blok.
Ubrałam się w jeansy. Już sporo schudłam i coraz lepiej wyglądałam w jeansach. Zleciałam na dół. Czekał w aucie.
Oh fuck, to na pewno nie będzie nic wykwintnego - ubrany był w sweter, który miał już chyba z 10 lat, stare spodnie i złote buty (naprawdę złote buty, takie sportowe, dodatki w tych butach też były złote, ale w innym odcieniu złota). Zapytałam go, gdzie jedziemy, ale mocno trzymał tajemnicę.
Jedziemy. Ja podniecona skaczę na siedzeniu, poprawiam usta błyszczykiem, najarana faktem, że jadę na randkę i to z ex - OMG Ex zaprosił mnie na randkę. Oh mamo moja droga, nie zdajecie sobie sprawy, jakież to rozczarowanie na mnie czekało.
Dojechaliśmy na miejsce. Jezu, gdzie ja jestem (10 minut drogi od domu). Gdzie on mnie wziął. W ogóle nie kojarzę co tu może być. I jeszcze niby zawsze chciałam tu przyjść. Myślałam coś około 5 minut i za nic w świecie nie mogłam zgadnąć, o czym to jak marzyłam.
- No jak nie wiesz co to jest ? Przecież chciałaś tu ze mną przyjść. To jest (słabo mi się robi na samo wspomnienie) salon gier. Przecież chciałaś zagrać.
Widzicie tą minę obok ? Tak tak, taka właśnie była moja reakcja.
Zawsze marzyłam o salonie gier, o tym, żeby grać na automatach. Przegrywać, wygrywać. Przecież każdy o tym marzy. Każda normalna kobieta marzy o tym, żeby mąż zabrał ją na randkę do salonu gier po godzinie 23.
Dzięki Ci o Panie żeś ziścił moje marzenie. Co tam Paryż, Walia, Szkocja, to jest to dopiero atrakcja, salon gier, schowany w jakiejś bocznej uliczce. Ze szczęścia zaczęłam tańczyć do rytmu muzyki dochodzącej z tegoż oto salonu. Wszyscy gracze przyszli na mnie popatrzeć bo myśleli, że coś wygrałam :)))
Eh dobra, kiedy już otrząsnęłam się z tej radości. Mówię: Wchodzimy. Lokal pierwsza klasa. Musiałam machać kurtką, żeby przebić się przez dym papierosów. Po omacku dążyłam do automatu niczym do światełka w tunelu. Gdzieś na końcu sali stał jeden wolny automat. Machał już do mnie. Nawet się ucieszył na mój widok. Strzepałam okruszki i papierosowy popiół z krzesła i usiadłam.
No to do dzieła. Gramy. Cel nr 1: Wygrać całe mnóstwo kasy. Cel nr 2: Kasę z celu nr 1 zainwestować i wygrać 2 razy więcej. Cel nr 3: Postawić wszystkim kolejkę i wyjść.
Podszedł do mnie ex, szedł dłużej niż ja. Nie wiem, czy tak długo przechodził przez ten dym, bo nie miał czym go odganiać, czy tak długo witał się z "kolegami". Zaczął mi tłumaczyć zasady gry. Jak już wiedziałam o co chodzi. Podjęłam walkę o pieniądze. Wrzuciłam dychę. Łup, łup, łup, łup. Dychy nie ma. Włożyłam drugą dychę: rach ciach, dychy nie ma. Ex mówi, włóż więcej, zagraj za większą stawkę. Jak powiedział tak zrobiłam, a co mi tam, raz się żyje, przecież za chwilę będę bardzo bogata. Włożyłam dwie dychy. Ani nawet rach ciach nie było, przegrałam od razu. Postanowiłam zastosować swoją metodę: gram za mało i wygrywam mało, ale wygrywam. Nie liczy się ilość, liczy się jakość :)))
Jessssssssttttttt wygrałam. Włożyłam 10 zł wygrałam 20 zł - czyli cel nr 1 i 2 osiągnięty. Jeszcze cel 3 i będzie kolejka dla wszystkich :) Ale to nie koniec niespodzianek.
- Daj mi jakieś pieniądze, bo nie mam już - usłyszałam z boku. Skuliłam się w sobie. Boże to pewnie napad na moje wygrane 20 zł. Wyjrzałam jednym okiem zza kołnierza kurtki. Uhhhh odetchnęłam z ulgą, to ex.
To tylko ex, chciał pieniędzy. Ehhhhh gołodupcu, to po to mnie tu przyprowadziłeś, żeby kasę na granie mieć i jeszcze mi kit wciskałeś, że to moje marzenie. I co miałam zrobić. Dałam mu. Jeszcze by mi ktoś przywalił, że mu odmawiam, a on to taki ważny człowiek był.
Randka się skończyła. Jak wchodziłam miałam 200 zł, 100 zł dałam ex. Jak wychodziłam miałam 120 zł. Całe to spotkanko trwało godzinę. Czyli kosztował mnie tyle co wróżka, a tamta to chociaż order mi obiecała. A ten co ? 100 zł za godzinę, żebym mogła posiedzieć obok niego i popatrzeć jak przegrywa moje 100 zł. I jeszcze nie mogłam wszystkim postawić kolejki .... na taką chwilę czekałam całe małżeństwo. Też mi facet do towarzystwa, 100 zł wziął, a o seksie to nawet nie bąknął ....
Bezcenne :))))))



4 komentarze:
Hehe niezła historyjka :)
Myslalam ze nie mozna juz napisac lepszego posta niz poprzednie, ale znow pobilas sama siebie. Jestes naprawde Wredna i Wybredna i tak trzymaj, niezle go obsmarowalas, ale zasluzyl sobie na to. Kazdy facet powinien sie mocno zastanowic zanim zrobi Ci jakas krzywde bo tupecik i jezyk masz nieposkromiony. Super post, najlepszy z najlepszych, ale i tak wczesniejsze sa siwetne. Masz niesamowity talent. Uwielbiam czytac te posty kazdego dnia, bo mam niezly ubaw i nie tylko...
Jesteś niesamowita...
To miłe ... Dziekuję
Prześlij komentarz