Jak wam wspomniałam w poprzednim poście, moja była teściowa była osobą, która uważała, że wszystko jej się należy (za darmo). Od siebie za to dawała mało, czasami wcale. Nie powiem ... pamiętała o świętach typu urodziny, imieniny, rocznica ślubu, baaaa nawet o gwiazdce pamiętała. I ten post będzie właśnie o moim ulubionym prezencie od teściowej ... łza mi się oku kręci ...
U nas w mieście dawno temu było sobie niedzielne targowisko, na którym przodowali ciemnoskórzy handlarze artykułami tekstylnymi. Postanowiłyśmy się tam z mamą wybrać, aby za parę groszy wrzucić coś świeżego do szafy. Wędrując pomiędzy stołami bazarowymi spotkałyśmy moją byłą teściową z moją byłą szwagierką. Ohów i ahów nie było końca, wymiany zdań o towarach i planach zakupowych i planach na ten dzień. Od słowa do słowa, teściowa się przyznała, że kupiła mi prezent pod choinkę.
Serce moje zaczęło mocniej bić. Pomyślałam sobie: O Boooooszeee, kupiła mi prezent pod choinkę. Moje zadowolenie zdradził skromny uśmiech na twarzy. A czekajcie, zapomniałam powiedzieć, że teściowa byłą osobą niezwykle szczerą, czasami było to na pograniczu chamstwa, ale była -to się ceni.
I dalej opowiada nam o tym prezencie, dochodząc do wątku, że wcale nie zamierzała mi kupować prezentu. I moja mina wygląda od teraz tak :
I z każdą sekundą, każdym wyznaniem mojej teściowej wcale się nie zmieniała. Bo ona dalej ciągnęła:
- Ale ten facet tak gadał i gadał, że jak nie dla mnie, że jak nie dla córki, to może dla synowej (szacun za to, że się przyznała, że ma synową)
- Ale mówię do niego. Dobrze to niech Pan znajdzie coś takiego najtańszego - opowiadając to, śmiała się, jakby usłyszała właśnie dowcip roku.
Lepiej ... przyznała się, że takie super świetne szczęście miała, bo znalazł jej sweterek za 10 zł.
Chciałam krzyczeć: Halloooooo ja tu jestem, to prezent dla mnie, proszę bez szczegółów. Zamiast jednak krzyczeć ze szczęścia wpadłam jej w ramiona. Hahahahahah żartuję. Ktoś mnie pchnął i wpadłam na nią.
Sweterka nie zobaczyłam do samej gwiazdki. Czekał na mnie, zapakowany w piękny papier ze wstążką i karteczką taką ozdobną (pewnie ozdobienie przekroczyło wartość prezentu ). Otworzyłam. Był czarny. To był golf. Miał koraliki ozdobne. Był lekko przyciasnawy, ale wszystko wynagrodziła mi dziura pod pachą .....
Dziurę zszyłam, sweter z czasem się rozciągnął, dzięki czemu mogłam się w niego ubierać i pokazywać, że go ubieram. A teściowa była przezadowolona, że taki prezent udało jej się kupić ... :)


2 komentarze:
Bhahahahaha, OMG, ledwo usiedzialam na krzesle czytajac tego posta...tylko jedno mi przychodzi do glowy..jaka matka ..taki syn!! Prymityw na maksa. No more comment...
moja tesciowa jest identyczną prostą kobietą - miałam sytuacje niemal jw. opisane - zawsze mi to sprawialo przykrość - mimo ze wiedziałam jaka to głupia i prosta kobieta - w końcu wyprowadziłam się daleko i teraz mam ja bardzo gleboko gdzies- dorosłam ja , nie wiem ale już mnie ona w ogole nie obchodzi
Prześlij komentarz