sobota, 15 marca 2014

Teściowa "Dobra Rada"

Nigdy nie przepadałam za moją teściową (matką mojego ex). Była wścibska, krytykowała wszystko co mogła tylko krytykować, uważała, że wszystko się jej należy, ale przede wszystkim była przepełniona zawiścią i zazdrością. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że dużo się od niej nauczyłam: dekoracji stołu, dodatków do gotowania, oszczędności przy kupowaniu prezentów. No i piekła najpyszniejszą "Fantazję" i dbała o to, aby podczas rodzinnych uroczystości było dla mnie wino. Zapewne miała jeszcze wiele dobrych cech, ale wszystkie one przyćmiły pewne słowa i pewna sytuacja .....

Ja tam  nie mówię ... nie oczekiwałam, że weźmie swojego synka za ucho, przełoży przez kolano, zbije i rozkaże wrócić byłemu do mnie. Ale liczyłam jednak na jej wsparcie

Parę dni po wyprowadzce Ex, przemogłam się i postanowiłam porozmawiać z jego matką. Ile mnie to kosztowało, to tylko ja to wiem. Na czwarte piętro wchodziłam na nogach jak z waty, a w gardle miałam suszę. Oczywiście wcześniej się zapowiedziałam, że do niej przyjdę. Niechętnie bo niechętnie, bo coś tam miała robić, ale mnie przyjęła na audiencji. 

Siedziała na wersalce przed telewizorem. Odpowiedziała na moje wypowiedziane drżącym głosem "dzień dobry" i sucho zapytała, czego od niej oczekuje. Dziwne, bo nie wspomniałam nic o tym, że czegoś oczekuję, ale chyba umiała czytać w moich myślach.

Zanim jednak zaczęłam mówić, wzięła sobie poduszkę (taką ozdobą, bardzo dużą) z łóżka i zasłoniła nią swój brzuch i tak siedziała oparta. Chyba się bała, że ją pobije - bo byłam potężna i miałam duuuużo siły :)

Więc rozpoczęłam od tego, że zupełnie nie wiem dlaczego Ex się wyprowadził, że to wszystko tak nagle, że się pokłóciliśmy, że każde  z nas powiedziało za dużo, a tak naprawdę nie powiedział mi żadnego konkretnego powodu, dla którego odchodzi.

A ona na to, że też nic nie wie. Że przecież mu nie rozkaże wrócić do mnie. Że dużo winy w tym, że nie mieszkaliśmy sami (dziwne, bo przez 5 lat kazała nam oszczędzać, a jak zaczęliśmy się rozglądać za mieszkaniem do kupienia, to mówiła, że do czego my się spieszymy, przecież mamy gdzie mieszkać).

No to jej mówię, że on już mówi  o rozwodzie, a ona wtedy do mnie:

- Dziecko w jakim ty świecie żyjesz. Rozwody się zdarzają. 

Gdyby moje oczy mogły strzelać, dzisiaj jej dzieci byłyby sierotami. Więc pozostało mi tylko wyzwać ją od najgorszych (oczywiście w myślach). Stwierdzić, że u niej na pewno nie znajdę wsparcia, bo ona wie coś czego ja nie wiem - jeszcze nie wiem.

Więc jej mówię, że mi Ex powiedział, żebym zobaczyła co z siebie zrobiłam. A ona co na to:

- Bo wiesz, przytyłaś

No dzięki za oświecenie, bo nie wiedziałam. I tak się okazało, żeby należeć do tej rodziny, należy być szczupłym. Grubasom wstęp wzbroniony. A gruba żona = rozwód.

Synuś dostał błogosławieństwo na odejście i został zrozumiany

Dzisiaj to ja myślę, że pewnie to było związane z powiedzeniem, że jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Dużo jadłam na imprezach rodzinnych, a to wiązało się z kupowaniem przez nich większej ilości rzeczy. BYŁAM KOSZTOWNA W UTRZYMANIU ! :) 

Wiem też, ze faktycznie rozwody się zdarzają. Sama go w końcu przeżyłam, ale żeby podejść do tego z dystansem, potrzebowałam sporo czasu.

Koniec końców, rozmowa trwała krótko, bo właściwie był to w większości monolog, bez zrozumienia sensu rozmowy przez drugą stronę. Wyszłam, bo Pani Teściowa się niecierpliwiła, bo miał przyjść Ex.

1 komentarze:

Anonimowy pisze...

hej, pamiętaj ex zawsze pisz małą literą, bo niby czego dużą? ex to ex, mały pryszcz!!! Czekam na nowe posty!!! pozdrawiam

Prześlij komentarz