Kto by nie chciał zarabiać 100 zł w niespełna 40 minut za udzielenie odpowiedzi komuś kto zwariował :) Czyli zarabianie za to, żeby mówić to, co ktoś chce usłyszeć.
Pewnie każdy. Ale nie każdy poszedł by wydać na to 100 zł. No ja akurat poszłam. Pani nazywała się Wróżka. A muszę w tym miejscu nadmienić, że ja to astrologią, kartami i wróżbami to interesowałam się od wielu, wielu lat i po części w to wierzę, a po części patrzę na to z przymrużeniem oka.
Do Pani Wróżki Renaty postanowiłyśmy pójść z moją znajomą. Ja weszłam pierwsza.
Pierwsze co mi przyszło do głowy jak weszłam to: Matko moja droga, co ona robi z tymi pieniędzmi. Za chwilę zarobi 200 zł w ponad godzinę, a ja tu wchodzę do kuchnio-jadalni-pokojo-salonu wróżbiarskiego.
Usiadłam przy stoliku z głupawym uśmiechem na twarzy powtarzając w myślach jak mantrę
"Nie mów za dużo. Nie mów za dużo. Nie mów za dużo. Nie mów za dużo. Nie mów za dużo"
Kazała mi przełożyć karty. Posłuchałam i grzecznie to zrobiłam. Coś powiedziała co tam u mnie słychać. I rozłożyła wszystkie karty. Zaczęła mówić, co było, co jest i co będzie. Zaczęłam się stresować
O matko matko matko, co ona mi powie. Na pewno, że on nie wróci, ja nie skończę studiów, nie znajdę pracy. A może mi powie, że już całe życie będę sama. Najbardziej się jednak bałam, że usłyszę słowo "zdrada".
Ale nie. Skoro się płaci 100 zł, to jakże by można powiedzieć takie rzeczy. Więc Pani Wróżka Renata, zaczęła od tego, że widzi, że się pokłóciliśmy.
--- Halloooooo Pani Wróżko Renato. My się nie pokłóciliśmy. Mąż się wyprowadził i chce rozwodu ----- krzyczałam w myślach
- No tak można powiedzieć - odpowiedziałam łagodnie, głośno przełykając resztki mojej śliny, której zawsze mi brakuje w sytuacjach stresowych.
- Ale on wróci. Tylko Pani za dużo krzyczy - powiedziała Pani Wróżka Renata.
----- Że coooooo ? Że jaaaaa ? Że ja niby krzyczę ? ------- co za kobieta pomyślałam, ale ponieważ nie umiała czytać w moich myślach niestety musiałam się z nią zgodzić, tak dużo krzyczałam.
- Nie widzę tu żadnej zdrady. Mąż Panią kocha. Jest zagubiony - rzekła Pani Wróżka Renata
- Zgadza się, jest trochę zagubiony. A czy on ma jakieś kłopoty w pracy ? - zapytałam
- Tak ma.
Świetnie, ta wyczerpująca odpowiedź mnie zmęczyła. Brakło mi pomysłów na dalsze pytania. Bo w sumie jakie niby mam zadać. Wiedziałam już że wróci, że kocha, że się po prostu na mnie obraził bo za dużo krzyczałam.
Pani Wróżka Renata zapytała grzecznie czy mam jeszcze jakieś pytania (w końcu wzięła stówę). Hmmmmm, czy ja mam jeszcze jakieś pytania ? Wróżka widząc moją minę wywnioskowała, że trochę za dużo wzięła, ale za mało się napracowała. Postanowiła zatem mówić co widzi bez moich pytań.
I tak dowiedziałam się, że wszystko będzie dobrze (wrrrrrrrrrrrrrrrrrrr), skończę studia, znajdę pracę, a za swoją pracę dostanę Order.
O mamma mia. Że niby ja dostanę order. Jaaa ? Naprawdę Ja ?
Toż przecież jak ja dostanę order to mój Ex na pewno wróci. Kto by nie chciał mieć żony z orderem. Widziałam siebie na podium, w blasku fleszy, dziękującą za order i dedykującą go moim rodzicom. Nosiłabym go na piersi w dzień i w nocy. Kupiłabym specjalny środek do pielęgnowania orderów. A mąż by się chwalił, że ma żonę z orderem. A nawet jakby nie wrócił , to żal by mu dupę ścisnął, że nie wrócił. Dowiedziałby się z telewizji, że ten order dostałam i plułby sobie w brodę, że zostawił taką kobietę. Ha i dobrze mu tak :)
Na koniec Pani Wróżka Renata wręczyła mi .... swoje wiersze o .... króliczkach - wydrukowane w domu i spięte w okładkę, którą była zgięta na pół pomarańczowa karta papieru .
------------------------------------------ Yhy. To może ja już sobie pójdę ---------------------------------
Podziękowałam za wróżbę, wierszyki wzięłam, powoli przechodząc do drzwi. A wyglądałam tak :
P.S. Orderu do tej pory nie mam i raczej się nie zapowiada na to, żebym miała go dostać. A Pani Wróżka Renata nadal chyba wydaje swoje wierszyki o zwierzątkach w tej formie co parę lat temu.




1 komentarze:
Hehehehe, swietny post, rewelacja, takie wlasnie sa wrozki...w warszawie troche wiecej mowia i maja inne atrakcje i sposoby zeby wydluzyc czas rozmowy i dowiedziec sie jak najwiecej o delikfencie.. Moze nie trafilas na taka wrozke z powolania...hehehe.
Prześlij komentarz